Zmarły, nieosądzony

Rodzina chciała pochować go na cmentarzu parafialnym kościoła św. Katarzyny na warszawskim Służewcu. I nie było by w tym nic dziwnego – w końcu pogrzeb należy się każdemu śmiertelnikowi – gdyby nie jeden „drobiazg”. Na tej samej nekropolii leżą ofiary denata.

Zmarły – Mieczysław Widaj, okazał się krwawym stalinowskim sędzią, który skazał na śmierć przynajmniej 100 żołnierzy i działaczy powojennego podziemia niepodległościowego. Pogrzeb został wstrzymany dzięki protestowi, jaki na ręce metropolity warszawskiego Kazimierza Nycza, złożył wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski. Kuria interweniowała następnie u proboszcza św. Katarzyny, księdza Józefa Maja.

- Zbrodniarz, którzy ma tyle krwi na rękach, nie może być chowany na cmentarzu katolickim. Od tego są cmentarze komunalne – argumentował senator.

Nie miała być to zresztą zwyczajna, kameralna uroczystość. Plan był taki, aby oprawca miał pogrzeb ze specjalną oprawą. Zadbali o to jego towarzysze, skupieni w organizacji komunistycznych weteranów. To była druga sprawa, którą oprotestował Zbigniew Romaszewski, a razem z nim rodziny ofiar Widaja.

Wojskowe honory powinny być należne przecież tylko bohaterom. Na Służewcu – według niektórych poszlak - został zagrzebany gen. August Emil Fieldorf „Nil”, jeden z przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, a także inne ofiary stalinowskiego terroru. W wielu przypadkach ofiary Mieczysława Widaja.

Widaj przepracował w MON 19 lat, z tego jako wojskowy sędzia - 11 lat. Po odebraniu mu wojskowej emerytury, czyli 4 tys. zł., nadal miał prawo do 5300 zł „cywilnej” emerytury.


Tadeusz M. Płużański
„Bestie. Mordercy Polaków." Reporterskie śledztwo o ludziach, którzy w czasach komunizmu mordowali polskich patriotów, za co nigdy nie zostali ukarani.
Wydawca: 3S MEDIA Sp. z o.o., Seria: Biblioteka Wolności – Historia, Wydanie I, Warszawa 2011