Przedmowa

Książka, którą oddaję w Państwa ręce ma charakter szczególny. To wynik kilkunastoletniego, prywatnego śledztwa dziennikarsko-historycznego, jakie prowadziłem poszukując bestii – tych, którzy w czasach komunistycznych, a szczególnie stalinowskich – czasach pogardy - mordowali Polaków.

Niektórym znajomym wydaje się, że to moja osobista wojna, a nawet zemsta. Odpowiadam wówczas: co prawda mój Ojciec – Tadeusz Płużański siedział 9 lat – do 1956 roku, w areszcie śledczym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, a potem we Wronkach skazany w procesie „grupy szpiegowskiej Pileckiego” (73 dni w celi śmierci) i z wieloma opisanymi tu oprawcami miał do czynienia, jednak nie o zemstę tu chodzi. A mścić mógłbym się również za siebie, bo wielokrotnie przy odsłanianiu tych wciąż mało znanych kart przeszłości spotykałem się z nieprzyjemnościami, a nawet pogróżkami. Ale żeby się mścić, trzeba mieć odpowiednie predyspozycje natury wewnętrznej, jak również konkretne środki realizacji.

Nie jestem zatem ani sędzią, ani prokuratorem, ani śledczym. Moim celem nie było przesłuchanie tych typków, poznanie ich motywów działania, rozterek, co w Polsce cały czas jest mile widziane. Ten cel to lepsze poznanie tamtych dni i przybliżenie ich Czytelnikowi. Nie wieszanie komunistów i ich popleczników, ale historyczna prawda.

Oczywiście, nie ukrywam, że bestie powinny ponieść zasłużoną karę. W większości przypadków nie będzie to już jednak możliwe. Mordercy zmarli, kilku nawet w ostatnich miesiącach. Zmarli, nie będąc na ogół „nękani” przez wymiar sprawiedliwości III RP. Narracja historyczna zakłada jednak co innego - dotarcie do tych spraw, odnalezienie świadków zbrodni. Bo to im powinno się oddać głos, a nie ich prześladowcom. Ktoś spyta – a właściwie dlaczego? Posłużę się słowami śp. Ojca, który w latach 90. nie zgodził się na bycie świadkiem w procesie „znajomego” z Mokotowa Adama Humera. Ja też wówczas zadałem pytanie – dlaczego? Tak mi to wytłumaczył: „W latach 70. zobaczyłem na Nowym Świecie swojego śledczego Eugeniusza Chimczaka [żyje sobie spokojnie do dziś w centrum Warszawy - TMP]. Mogłem mu tylko napluć w twarz, ale tego nie zrobiłem. Teraz miałbym go znowu oglądać? Podczas procesu ofiary musiały się tłumaczyć, przekonywać, że były bite”. Dziś ja uczestniczę jako dziennikarz w procesie innego stalinowskiego kata – Jerzego Kędziory. I rzeczywiście, sadysta kłamie jak najęty, a ofiary muszą się tłumaczyć, przekonywać sąd…

Ojciec nie chciał zbyt dużo opowiadać o tamtych czasach, to było dla niego zbyt bolesne, ale jedna sentencja zapadła mi głęboko w pamięć: „Słabość moralna i polityczna tych ludzi czyniła z nich po prostu szmaty, którymi można było wytrzeć każdą podłogę, nawet najbrudniejszą. Słabość jest najstraszniejszą cechą charakteru. Ludzie słabi są zdolni do każdej zbrodni”. Ojcu właśnie tę książkę pragnę poświęcić. Państwu pozostawiam ocenę - wyrok ziemski, a Bogu ostateczny.

Tadeusz Marek Płużański


Tadeusz M. Płużański
„Bestie. Mordercy Polaków." Reporterskie śledztwo o ludziach, którzy w czasach komunizmu mordowali polskich patriotów, za co nigdy nie zostali ukarani.
Wydawca: 3S MEDIA Sp. z o.o., Seria: Biblioteka Wolności – Historia, Wydanie I, Warszawa 2011