Rodzina chciała pochować go na cmentarzu parafialnym kościoła św. Katarzyny na warszawskim Służewcu. I nie było by w tym nic dziwnego – w końcu pogrzeb należy się każdemu śmiertelnikowi – gdyby nie jeden „drobiazg”. Na tej samej nekropolii leżą ofiary denata.

Czytaj więcej: Zmarły, nieosądzony

O pułkowniku Henryku Podlaskim, w latach 50. zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego (Stanisława Zarako-Zarakowskiego) do spraw szczególnych, jednym z najbardziej wpływowych, a zarazem okrutnych funkcjonariuszy komunistycznego systemu bezprawia, mało się dziś pisze i mówi. Jego zdjęć nie ma na wystawach przedstawiających stalinowskich prokuratorów. Dlaczego?

Czytaj więcej: Podlaski Hersz, syn Mojżesza i Szpryncy

Z ludzi pracujących w więzieniu mokotowskim w czasach stalinowskiej nocy żyje jeszcze Ryszard Mońko – w Hrubieszowie i Stefania Jabłońska – w Warszawie. Kazimierza Jezierskiego z Mońką połączył na zawsze mord na rotmistrzu Witoldzie Pileckim 25 maja 1948 r.Jezierski jest podpisany – jako porucznik dr hab. - pod protokołem wykonania wyroku śmierci.

Czytaj więcej: To oni strzelali w tył głowy

Jaka jest prawdziwa historia eurokomisarz Danuty Hübner i jej rodziny? Tych informacji nie znajdziesz, Czytelniku, w wysokonakładowych i wysokooglądalnych, postępowych mediach. Dodatkowo, każda – nawet drobna - wzmianka mogąca przybliżyć nas do prawdy, jest skutecznie blokowana, a nawet usuwana.

Czytaj więcej: Danuta Hübner wyparła się ojca?

Czy dawny "ludowy" partyzant, ubek w randze wiceministra Bezpieczeństwa Publicznego, i milicjant (zastępca komendanta głównego MO), stanie przed sądem? Choćby za to, że sterował pacyfikowaniem poznańskiego czerwca 1956 a potem marca 1968 – „przypadkowo" był wtedy Moskwie, za drugim razem jako ambasador PRL.

Czytaj więcej: Przyjaciel "Mietka" Moczara

Kilka lat temu „Gazeta Wyborcza" uczciła 80-lecie Włodzimierza Brusa, wybitnego przedstawiciela środowiska rewizjonistów i „odważnego ekonomisty". Prezes Fundacji Batorego Aleksander Smolar, wymieniając zasługi profesora, napisał wówczas: „jaka szkoda, że nie ma go tutaj". Przede wszystkim szkoda, że do Polski nie wróciła przed oblicze Temidy jego żona.

Czytaj więcej: Brus, Jóźwiak, Wolińska

Książka, którą oddaję w Państwa ręce ma charakter szczególny. To wynik kilkunastoletniego, prywatnego śledztwa dziennikarsko-historycznego, jakie prowadziłem poszukując bestii – tych, którzy w czasach komunistycznych, a szczególnie stalinowskich – czasach pogardy - mordowali Polaków.

Czytaj więcej: Przedmowa

Gdy jeden z sądzonych dowódców AK powiedział Mieczysławowi Maślance, że przyjęty sposób obrony godzi w jego honor, mecenas odpowiedział, że „ten towar nie jest już obecnie w obiegu". Miał opinię, że interesuje się tylko tymi klientami, których rodziny mogą dobrze zapłacić.

Czytaj więcej: Bronili, aby oskarżać

Kilka lat temu proces ubeka Jerzego Kędziory został zawieszony, ze względu na śmierć wszystkich jego ofiar. Tak, jakby nie wystarczyły dokumenty i pisemne zeznania świadków. Takie wadliwe prawo mamy dziś w Polsce. Ale zaprotestował Wacław Sikorski: ja przecież jeszcze żyję. Tylko dzięki byłemu AK-owcowi sprawa jest dziś kontynuowana.

Czytaj więcej: Przedawniony Kędziora?

Można było skazać strażnika z obozu w Sobiborze Iwana (Johna) Demjaniuka, mimo, iż sąd w Monachium wymierzył mu bardzo niską karę. Za katowanie więźniów, strzelanie do nich i prowadzenie do komór gazowych dostał jedynie pięć lat. I „ze względów humanitarnych" do więzienia nie pójdzie.

Czytaj więcej: Bestie. Nieukarani mordercy Polaków

Jako stalinowski sędzia Julian Polan-Haraschin wydał co najmniej 60 wyroków śmierci. W tym czasie donosił na swoich kolegów-sędziów Informacji Wojskowej, której był agentem. Na początku lat 60., aresztowany i skazany za pospolite przestępstwa, też donosił, tym razem na współwięźniów w celi. Od początku lat 50., związany ze środowiskiem krakowskich intelektualistów, był dla bezpieki jednym z najcenniejszych źródeł informacji o Kościele. Jako TW „Karol” donosił na Karola Wojtyłę, nawet po wyborze go na papieża. Julian Polan-Haraschin ze spec-służbami PRL współpracował, z przerwami, przez 35 lat, aż do swojej śmierci w 1984 r.

Czytaj więcej: Profesor Haraschin donosi…